Z dystansem i bez, 19 - Przeklęta pamięć

eternity

Potrzeba wygenerowania nowych kluczy kryptograficznych stała się okazją do sprawdzenia własnej historii w znanych serwerach kluczy. Okazało się, że do niektórych od bardzo dawna nie zaglądałem - dokładnie szesnaście lat temu!

Właśnie w takich okolicznościach odnalazłem mój klucz oparty na algorytmie DSA o długości 1024 bitów (wówczas - w 2000 r. - wydawał mi się niewyobrażalnie długim). Klucz powiązałem z darmowym kontem pocztowym posiadanym w serwisie polbox.com. Polbox - będący ikoną polskiego internetu - zniknął z rynku na dobre jakieś dziesięć lat temu. Ja zaś dzisiaj mogę z grymasem na ustach i niedowierzaniem przyglądać się świadectwu mojej beztroskiej działalności w sieci. Nie mam możliwości odwołania klucza a ustawienie go bezterminowym było kiepskim pomysłem.

Tak oto niechcący mój mały ślad został utrwalony w wielkim śmietniku informacji. I pozostanie tam na wieczność dopóty, dopóki jakiś globalny impuls elektromagnetyczny nie odwoła wszystkich kluczy. Choć może zamiast kataklizmu lepsza byłaby zdolność wykonania precyzyjnego, lokalnego wymazania pamięci? Jeśli nie, to choćby umiejętność zapomnienia - zupełnie jak w tekście piosenki Stanisława Sojki, w którym podmiot liryczny wychwala zjawisko niepamięci. Ale jak tu zapomnieć, kiedy za mnie pamięta pamięć urządzenia? Czy tak ma wyglądać współczesna nieśmiertelność? Zbudowana ze zlepka mało znaczących informacji?

Zamiast tekstu piosenki powinienem raczej zacytować fragment innego gatunku literackiego: “Nie ma śmierci we wszechświecie!” [1] Śmierć zastąpiła “zbiorowa pamięć mieszkańców Sieci” [2]

[1] Dan Simmons, Wojciech Szypuła, Hyperion, Wydawnictwo MAG, 2015.

[2] j.w.

greyseal

comments powered by Disqus